wtorek, 11 grudnia 2012

Prolog

     Spojrzałam przed siebie. Kilka domów, nic szczególnego, a jednak. Jednak dla mnie szansa na lepsze życie, nowe życie. Takie jakiego nigdy nie miałam, nikt mi nie dał ani nie pozwolił mieć. Tutaj wszystko jest inne. Cisza, spokój.. Tego potrzebuję, a to jest idealne miejsce do refleksji. Wychowana na ulicy, niemająca nic ani nikogo dziewczyna, powinna być twarda, niewzruszona. A jednak jest taka chwila jak ta, w której wszystkie emocje biorą góre i nie pozwalają na nic innego jak łzy szczęścia.
     Moje płuca domagały się powietrza, więc zachłannie wciągnęłam tlen. Pachniał on inaczej, tak przyjemnie. Życie tutaj nie miało być ciężkie jak w dzieciństwie, miało być lekkie jak skrzydła motyla i narazie wszystko na to wskazuje.
     Nerwowo podciągnęłam rękaw swetra na dłoń. Zawsze tak robiłam gdy czegoś się obawiałam. Zacisnęłam palce i niepewnie ruszyłam. Koła małej walizki skrzypiały niemiłosiernie jadąc po chodniku. Czasami zamykałam oczy w nadziei, że ten hałas ucichnie, ale to tylko marzenie. Wydawało mi się nawet, że walizka mocniej ociera się o podłoże, robiąc mi na złość.
     Mijałam małe osiedle, na którym od dziś miałam mieszkać. Kilka domów nie robiło na pierwszy rzut oka za dobrego wrażenia, ale lasek jaki je otaczał to inna bajka. Ta kraina wydawała się jak zaczarowana.
     Moje duże oczy błądziły po okolicy. Fragmury starszych jednakże urokliwych domów dodawały tajemniczości.
     Moje tęczówki zatrzymały się na jednym budynku. Niewielki, spróchniały domek wyróżniał się najbardziej. Mój wzrok spoczął w tamtym kierunku. Cały tak jakby to ująć "swojski". Nie przesadny, a mający swój urok. Całość skromna i zadbana.
     Zmierzbiłam swoje poplątane włosy. Po chwili wiatr znów sprawił, że powróciły w naturalny nieład. Westchnęłam głęboko na tą fryzure jak i z nadmiaru wrażeń, które krążyły we mnie. Oślepiające słońce sprawiło, że natychmiast przymróżyłam oczy. Cholera pomyślałam unosząc dłoń ku górze. Dzięki tej czynności niemal natychmiast odzyskałam dawne pole widzenia. Właśnie dochodziłam do bramy, więc będąc już przed nią przystanęłam. Walizka znalazła się obok moich nóg, a ja wyciągnęłam z kieszeni dżinsów malutkie zawiniątko. Kilka cyfer i jakieś litery nabazgrane niestarannym pismem zawędrowały przed moje oblicze. Przeczytałam półszeptem i spojrzałam przed siebie. Te same litery widniały zarówno na kartce jak i na budynku. Stałam jak osłupiała. Wiedziałam, że to początek czegoś innego niż dotychczas. Ale byłam pewna, że lepszego jutra. Bo co może pójść nie tak?
     Bałam się, że sobie nie poradzę. Tylko dlatego marzłam na chodniku przed moim nowym domem. Trema zjadła mnie całą. Czułam, że właśnie niszcze sztuke swojego autorstwa, a mimo to nie mogę nic na to poradzić. Reżyser i aktor w tym samym czasie, to nie najlepsze wyjście, lecz w życiu każdy ma takie role. Sami odpowiadamy za jutro, za siebie. Niektórzy mają do pomocy bliskich, ale moim dotychczasowym przyjacielem był smród ulic miasta. Przykre, prawda? Jednak prawdziwe. Nagle drzwi budynku uchyliły się, a zza nich wyjrzała siwa czupryna.

- Zgubiła się panienka? - spytał ciepłym głosem staruszek.

- Nie proszę pana. Jestem Kelly, Kelly Janson i mam tu mieszkać - poczułam jak pocą mi się ręce. Zawsze tak mam jak mocno się denerwuje.

- A Kelly! -  krzyknął facet entuzjastycznie.- Nie stój tak na mrozie! W końcu to praktycznie już twój domu - otworzył szerzej drzwi na znak zachęty. Szarpnęłam bramke i po chwili znalazłam się na ścieżce prowadzącej do budynku.

~.~

No i jest prolog. Postaram się dodawać w miare regularnie kolejne rozdziały. Jeśli przeczytacie to bardzo proszę o szczere komentarze :) .

4 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się jak zaczęłaś. Trochę tajemniczo i to jest bardzo ważne w prologach. Mam nadzieję, że bedziesz kontynuować dalej. Na pewno przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest boski czekam na pierwszy roździał zapowiada się ciekawie/ natalia

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie zaczęłaś. ;). Czekam na kolejne części. Powodzenia!:)

    OdpowiedzUsuń